logo dzielnicy nigdy sie nie poddawaj tekst
2.5M views 11 years ago. Przedstawiamy teledysk krakowskiej ekipy LOGO DZIELNCY z gościnnym udziałem BZK do kawałka "Nigdy się nie poddawaj". Realizacja teledysku 9 LITER FILMY (
Obrazy z kategorii Nigdy Sie Poddawaj - Strona 24. Obrazy: 95,47k Kolekcje 3. ADS. ADS. ADS. Pobierz darmowe zasoby graficzne: Nigdy Sie Poddawaj. 95 000+ wektorów, zdjęć stockowych i PSD. Za darmo do użytku komercyjnego Wysokiej jakości obrazy.
Nigdy się nie poddawaj…. Julka12 7 lat temu. 50. Nagraj na 1762 Obserwuj autora Dodaj do ulubionych . 0. Nigdy, nie dawaj satysfakcji osobie, która czeka
Tekst; Strona internetowa nigdy sie nie poddawaj. nigdy sie nie poddawaj. 0 /5000 Z języków takich jak:-Na język:-Wyniki (hiszpański) 1: Skopiowano! nunca te
Moja historia - Forum Nasz Bocian. Nigdy się nie poddawaj. Moja historia. Nigdy się nie poddawaj. Moja historia. Mam nadzieję że moja historia doda wam siły. Marzyłam o dziecku od kilkunastu lat tak tyle czasu zajęła mi walka. Były łzy , rozpacz , depresja , a potem wstawałam nawet nie z kolan a z poziomu pod podłogą i marzenie
Regarder Rencontre Avec Joe Black Gratuitement.
Paroles de la chanson Logo Dzielnicy Nigdy się nie poddawaj lyrics officiel Nigdy się nie poddawaj est une chanson en Polonais Wiesz jak to jest w życiu bywa przejebane Ile razy dobrze chciałem ile razy dałem plamę Ile razy w życiu upadałem i wstawałem Życie dobry nauczyciel widzę więcej niż widziałem I pamiętaj ziomek ja się jeszcze nie poddałem Idę w życiu własną drogą którą sam sobie wybrałem Pierdolisz głupoty ja pierdolę twoje zdanie Wszystko robię naturalnie bez pośpiechu nienachalnie Popatrz co się dzieje człowiek traci swą nadzieję Mówię nigdy się nie poddam bo ta wiara jak zbawienie Nigdy się nie poddam ale wiecie jak to co dnia Każdy popełnia tu błędy i znajduje się w kłopotach Kiedy jest chujowo wtedy modlisz się do Boga Kiedy wszystko dobrze idzie wtedy ważniejsza jest flota Popatrz na to życie na trzeźwo nie na prochach Tylko nie mów że pierdolę wychowałem się na blokach Życie nie sielanka masz deser do śniadanka to się ciesz Bo małolat o poranku do śniadania ma już stres Jak coś zjeść czy zarobić na śmierć się nie zagłodzić Coś ukraść przecież musi to nie fikcja Oczywiście co łapie go jebana policja Gdzie sprawiedliwość sens w obietnicach rządowego mistrza Wiadomości zgliszcza ciągłe kataklizmy Gdyby nie sos na lewiźnie to nie żylibyśmy Bezrobocie sięga granic oni mówią nam bez panik Jednocześnie wpierdalają społeczeństwo w biedy stajnie Ładnie dziś skrajnie się nie poddawaj bratku Pomyśl sobie: Puerto Rico a my na pięknym statku W otchłani tego syfu gdzie na co dzień częsty smutek Państwem rządzą marionetki i to jest kryzysu skutek Nigdy się nie poddawaj razem z braćmi sztywna sztama Z fartem dobre mordeczki Logo Dzielni szczęścia dawaj Nigdy się nie poddawaj nigdy bliskich nie zdradzaj Zawsze pozostań sobą szatę wzbogacaj ozdobą Miłość wiara walka szacunkiem bliskich się zdobimy Tych co nam zabrali wspomniemy i pomścimy W tym mieście śmierć za młodu nie jest ludziom obca Coraz więcej dusz do nieba odlatuje nam od ostrza To Kraków to Polska orient 24 na dobę Życie nie sielanka ty pamiętaj o tym ziomek Nigdy się nie poddam teraz w hardkorowej kwestii Bo mam dziś o co walczyć więc naprawdę ziomek wierz mi To kilka prywatnych kwestii więc nie będę wam przybliżał wszystkiego po kolei Mogę tylko wam pożyczyć byście do celu dobrnęli cało i zdrowo Chociaż nie jest kolorowo globalny kryzys a ty jak Syzyf zadupcasz W weekendy ratuje wódka i rośnie twój dług tak znów na kredo luta Tak ci mija życie z głupa w samym centrum Europy Gdzie powinno być tak pięknie jednak wciąż brakuje floty Ludziom też się pojebało uczuć ciągle jest za mało Słowa od najbliższych ranią nawet te najtwardsze serca Jednak mocno wierzę w to że się wszystko poukłada Że przetrwa moja rodzina że przetrwa BZK banda Chociaż czasem myśli czarne ogarniają moją głowę To nie pytam jak tu żyć tylko dalej robię swoje Życie jest przelotne musisz bawić się bo je przegapisz Nigdy nie poddawaj się do celu dąż a trafisz Przecież nie może być tak że przegapisz swoją szansę Cele rozmyślaj rozważnie stawiaj kroki swe uważnie A teraz tak na poważnie pomyśl ile już stracone Przez brak motywacji wiele marzeń zostało skreślone Każdy wybrał swoją stronę i to jest mu pochwalone Że kierował się nie czyimś złotem ale swoim słowem A Azory moim domem tutaj żyję tutaj mieszkam Chociaż sytuacja ciężka nikt nie podda się sam wiesz jak Kiedy coś się nie układa przyjaźń ogarnęła zdrada Czasem bycie aż za dobrym w dłuższym czasie nie pomaga Buduj swój fundament wkładaj w to więcej niż wysiłek Kieruj się głosem serca ta intencja to potwierdza Nigdy nie zapomnę miejsca gdzie znajduje się ma twierdza Tych co chcą przeszkodzić i wejść w drogę niech ogarnie nędza Nigdy się nie poddawaj nigdy bliskich nie zdradzaj Zawsze pozostań sobą szatę wzbogacaj ozdobą Miłość wiara walka szacunkiem bliskich się zdobimy Tych co nam zabrali wspomniemy i pomścimy W tym mieście śmierć za młodu nie jest ludziom obca Coraz więcej dusz do nieba odlatuje nam od ostrza To Kraków to Polska orient 24 na dobę Życie nie sielanka ty pamiętaj o tym ziomek Wiem to wkurwia kiedy coś nie wychodzi Możesz zacisnąć zęby lub tym pierdolnąć i skończyć Lecz czy o to ci chodzi żeby odpuścić Dopuścić do sytuacji ogon pokornie kulić Kto będzie się cieszyć z takiego stanu rzeczy Na pewno nie ty ja oni dobrym ludziom się źle nie życzy Nie ma skutków bez przyczyn niby taka prawda Ale przecież żeby wyczyn stał się faktem nie poszedł na marne Wszystko jest w twoich rękach bracie i w twoich siostro Nieważne czy to talent czy szlifowane rzemiosło Liczysz na siebie Polsko w jakiej żyć nam dane Miejski tandem mówiąc slangiem chuja macie nie Irlandię Ja maczam pióro w tuszu atramentem kreślę kartkę Wersy jak strzały z kuszy centralnie w środek tarczy To miejski busz ty tu kamufluj się sprawnie I nie poddawaj się twój trud nie pójdzie na marne Czasem życie jest jak dramat Pewien chłopak się załamał i od rana bunkruje się po bramach Martwi się jego mama i popada w czarną rozpacz Kiedy już trzeci dzień nie ma w domu jej chłopca Wychowuje go bez ojca wraz ze starszym bratem Młody to czarna owca za to brachom jest przykładem Świetnie daje sobie radę mnóstwo wpadek zaliczył nasz bohater Biegał na co dzień z tematem na chatę wpadło AT Teraz wygląda za kratę moja rada nigdy się nie poddawaj Jeszcze nie wszystko stracone do góry głowa ziomek Gardę wysoko unieś będzie dobrze rozumiesz Nigdy nie zapominaj Niech każde zobowiązanie ma odzwierciedlenie w czynach Bóg zasady i rodzina wiara to moja siła którą będę szedł do celu I nic mnie nie zatrzyma jedynie trumna lub kryminał Tylko od ciebie zależy jaki tej drogi finał Dotrą do mety nieliczni nie ten co się napinał To azorska jest ulica i nikt tu nie jest święty Panie spraw by moi ludzie spokojne życie wiedli Niech cię we mgle prowadzi prosty rap polskich osiedli Bratek na uwadze miej byś się zbytnio nie zakręcił W podejmowanych ruchach za bardzo nie zapędził Bo jak stara prawda twierdzi Pewnych spraw lekceważenie może prowadzić do śmierci Co się stało nie odkręcisz pokój tym którzy odeszli A my nieśmiertelna pamięć ze swoimi ramię w ramię Po upadku każdym wstanę a o swoje będę walczył tyle ile mi pisane Nigdy się nie poddawaj nigdy bliskich nie zdradzaj Zawsze pozostań sobą szatę wzbogacaj ozdobą Miłość wiara walka szacunkiem bliskich się zdobimy Tych co nam zabrali wspomniemy i pomścimy W tym mieście śmierć za młodu nie jest ludziom obca Coraz więcej dusz do nieba odlatuje nam od ostrza To Kraków to Polska orient 24 na dobę Życie nie sielanka ty pamiętaj o tym ziomekDroits parole : paroles officielles sous licence Lyricfind respectant le droit d' des paroles interdite sans autorisation.
Tekst piosenki: Powiedz mi, że nie chcesz Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Ulice o szczycie, a w samym środku ja, sekundy gonią czas Wrzucam bieg, zamiera świat Przez deszcz widzę każdą zatrzymaną w ruchu twarz Wspomnień flesz razi mnie i czuję jak krew zaczyna we mnie biec Nim nastanie noc, każdy wzrok i tak padnie na mnie, nic już nie odstanie się Chciałbym móc patrzeć tak, jak wy Nie widzieć tego, co we mnie tkwi Syreny tną horyzontu brzeg Przyszedł na mnie czas, obudzę się na raz Palcem grozi mi sam król Nie mogłem inaczej, przez ciebie jestem tu W środku pękają struny chwil, pulsuje rzeka czerwienią moich win Gonię sam siebie i znów zamiera świat, nie jestem tutaj sam Chciałbym móc patrzeć tak, jak wy Nie widzieć tego, co we mnie tkwi Chciałbym móc wyjść z tych za ciasnych bram Dzisiaj ze sobą stanąć twarzą w twarz Rozpiera mnie wstyd, rozpiera mnie strach Ciemnieją myśli w strumieniu prawd Biegnę przez noc, nie dogonią mnie Te dni już nie powtórzą się The streets of the summit, and in the middle of it,chase a second timeI throw gear, dying worldThrough the rain I see each stopped in traffic faceMemories flash strikes meI feel like the blood begins to run meBefore the advent of night, every sight and so fall on me,nothing can be undoneI wish I could look like youI do not see what is inside of meSirens cut the edge of the horizonHe came to me the time I wake up on timeFinger threatening me king himselfI could not otherwise because of you I'm hereIn the middle of the strings break moments flashes red river of my winesI'm chasing myself and dying world again,I'm not alone hereI wish I could look like youI do not see what is inside of meI wish I could get out of these for narrow gatesToday with each other face to faceI am bursting with shame,bursting fear meDarker thoughts in a stream of truthsI run through the night, do not catch up with meThose days are not likely to be repeated Pobierz PDF Kup podkład MP3 Słuchaj na YouTube Teledysk Informacje Kolejny singiel Dawida Podsiadło pochodzący z reedycji płyty pt. „Comfort and Happiness", która zdążyła już pokryć się podwójną platyną. Słowa: Karolina Kozak, Dawid Podsiadło Muzyka: Bogdan Kondracki, Dawid Podsiadło Rok wydania: brak danych Płyta: brak danych Ostatnio zaśpiewali Inne piosenki Dawid Podsiadło (27) 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 2 komentarze Brak komentarzy
Tekst piosenki: Weź nie pytaj Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Ciągle chodzę, w te same miejsca Bo gdzie indziej miałbym być? Ja nie szukam, ja wszystko mam Teraz trzymam to w rękach Bo nie chcę wypuścić już nic Nie chcę przygód, ja ciebie mam Ciebie mam Największą przygodę jaką zesłał mi Pan Ja się nie nudzę, ja się tobą nie nudzę Codziennie od nowa cię kocham, no kocham Więc chodź, weź no chodź Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną idź krok w krok Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną idź krok w krok Nie chcę wolności, chcę miłości, miłości Wolności ja nie chcę, miłości tak dużo mi daj Weź no daj Nie chcę w spokoju, chcę we dwoje Chcę się wściekać o bzdury ja wszystko to wszystko chcę mieć Nie chcę żyć polityką Kiedy tłumy na mieście, ja córkom zrobię jeść Nic nie muszę, ja wszystko mam Wszystko mam I ciebie i małe i więcej nie muszę już nic Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną idź krok w krok Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną idź krok w krok Kiedy stuknie mi 50 lat Wkoło fury i bzdury Dziewczyny młode do mnie: „Ech” i „Ach” Ty wołaj mnie, zawołaj mnie, zawołaj mnie Weź nie świruj, weź się przytul Weź tu przy mnie, weź tu trwaj Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną zawsze bądź Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej, weź się starzej Razem ze mną, razem ze mną No weź No weź No weź No weź Weź się przytul, weź się przytul, weź się przytul I keep walking, in the same places Because where else could I be? I'm not looking, I have everything Now I hold it in my hands Because I do not want to let anything go I do not want adventures, I have you I have you The greatest adventure that the Lord sent me I'm not bored, I'm not bored with you Every day I love you from scratch, I love you So come on, take it, come on Do not ask, take a hug Take me here, take a look here Take no younger, get older Together with me, go step by step Do not ask, take a hug Take me here, take a look here Take no younger, get older Together with me, go step by step I do not want freedom, I want love, love I do not want freedom, love me so much Take it away I do not want to be alone, I want two I want to get mad about nonsense, I do everything I want to have everything I do not want to live in politics When the crowds in the city, I will make my daughters eat I do not have anything, I have everything I have everything And you and I do not need anything anymore Do not ask, take a hug Take me here, take a look here Take no younger, get older Together with me, go step by step Do not ask, take a hug Take me here, take a look here Take no younger, get older Together with me, go step by step When I'm 50 years old Around the carts and nonsense Young girls to me: "Eh" and "Ah" You call me, call me, call me Take it, do not freak out, take a hug Take me here, take me here Take no younger, get older Be with me always Do not ask, take a hug Take me here, take a look here Take no younger, get older Together with me, with me Oh, take it Oh, take it Oh, take it Oh, take it Take a hug, get a hug, take a hug Pobierz PDF Kup podkład MP3 Słuchaj na YouTube Teledysk Informacje Singiel promujący album Pawła Domagały zatytułowany „1984”. Sam artysta tak oto opisuje swoją piosenkę: „Weź nie pytaj" jest obok „Szczęścia” moją najbardziej radosną piosenką. Chciałem tą radością podzielić się z innymi. Inspiracją była myśl, że jestem szczęśliwym człowiekiem i tak naprawdę wszystko co istotne jest bardzo proste i dostępne dla każdego. Było to dla mnie być może banalne, ale wielkie odkrycie. Parafrazując Lewisa, „Weź nie pytaj” powstała z mojego osobistego „zaskoczenia Radością”. Słowa: Paweł Domagała Muzyka: Paweł Domagała, Łukasz Borowiecki Rok wydania: 2018 Płyta: 1984 Ostatnio zaśpiewali Inne piosenki Paweł Domagała (6) 1 2 3 4 5 6
Widok (14 lat temu) 5 marca 2008 o 16:10 Chciałabym bardzo dzielić z Wami radości poczatków ciąży, II kreseczek, pierwszych ruchów no i oczywiście samego dziecka ... ale nie jest mi to dane ... nie możemy mieć dzieci ... znaczy ja mogę ale mąż niestety nie, wiemy napewno, że nie pozostaje nam nic innego jak in vitro i to w tej najbardziej skomplikowanej wersji...tak abrdzo bym chciała i tak bardzo się boję :( ... nie wiem czy kiedykolwiek dane nam będzie posiadać własne dzieci :( Czy któras z Was też była w takiej sytuacji? 0 0 (14 lat temu) 5 marca 2008 o 16:51 Czy bycie rodzicami adopcyjnymi nie wchodzi w grę? Pozdrawiam, wiesia 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 5 marca 2008 o 17:06 Nie myślałam o tym, chciałabym mieć własne dziecko...po prostu nie oswoiłam sie jeszcze z tym wszystkim i nie chce narazie myśleć o adpocji to za trudne dla mnie, dla nas... :( 0 0 (14 lat temu) 5 marca 2008 o 17:44 pomyślcie też o tym, że in vitro nie zawsze udaje się za pierwszym razem, pary starają się nawet po kilka, kilkanaście razy! Osobiście znam małżeństwo, którym udało się zajść w ciążę za trzecim razem... 0 0 (14 lat temu) 5 marca 2008 o 23:23 Znajomi mojej siostry też starali sie przez in vitro i im udało sie za pierwszym razem i będą mieć 3-jaczki :). Fakt, że jest to bardzo kosztowna metoda i niezawsze udaje sie za pierwszym razem. Życzę szczęścia. 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 09:05 a rozważaliście wstrzyknięcie nasienia dawcy? jeśli ty możesz mieć dzieci, to nie potrzebne jest in vitro, tylko nasienie ... nie znam przyczyny niepłodności twojego męża, ale jeśli jets to za mała ilość albo nieruchliwośc albo brak plemników to czy rozważaliście opcję udania się do banku spermy po nasienie? fakt nie będzi eto dziecko twojego męża, więc to może być główna trudnośc, w każdym razie, skoro ty jetses zdrowa, to nie trzeba rozważać in vitro czy adopcji ...papilio1@ 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 09:35 nie możesz sie poddawać ja jestem po in vitro udało sie za pierwszym razem. 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 09:52 Nie poddawaj się - jeżeli in vitro to jedyna szansa to wykorzystaj ją. Na pewno się uda. Wg mnie trzeba wykorzystać każdą możliwość, żeby mieć własne dzieci. Adopcja to dla mnie ostateczność, chociaż wątpię czy bym się na nią zdecydowała... Nam się udało za pierwszym podejściem do in vitro :-) Dzięki Invikcie będziemy mieli bliźniaki. Radzę poczytać wątek invictowy na forum 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:20 ja zdecydowałabym się na adopcję - znam już parę rodzin, które wzięły do adopcji niemowlaczki - naprawdę kocha się jak swoje ! Myślę, czy samej nie wsiąść takiego biednego Niuńka do siebie, wspaniała sprawa uchronić chociaż jednego malucha przed poczuciem odrzucenia... zobaczymy 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:28 Jak ja lubię takie odpowiedzi - pewnie Tobie udało się za pierwszym razem? Łatwo tak mówić jak się nie ma problemów i można mieć własne dzieci bez zachodu. wydaje mi się ,że każda kobieta pragnie mieć własne dziecko i chce wykorzystać każdą szansę. 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:51 Właśnie... ciągle tylko MIEĆ i MIEĆ dzieci. A Rodzicem wypada BYĆ. 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:39 Niestety na IUI mamy za malo żołnierzyków, natomiast mąż ma oczywiście żywe i dobre plemniki ale jest ich mniej niz 1%...leczymy się w Invikcie i tak bardzo chciałabym, żeby nam tam pomogli....jednak wiadomo nie zawsze udaje się za pierwszym razem a i koszt nie jest mały bo jednaorazowo ok 10 tys...heh mam mętlik w głowie... Owszem adoptować dziecko można ale do tego też trzeba dojrzeć i to oboje z nas, trzeba też chcieć, wiem, że jest wiele maluszków, które pokochałabym jak własne i dałabym możliwość na nowe, spokojne i dobre życie....ale nie jestem w stanie narazie się do tego przekonać, nie sądziłam nigdy że problem bezpłodności dotknie akurat nas, więc psychicznie jestem jeszcze w sporej rozterce :( 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:41 przepraszam za poniższy post ... :(papilio1@ 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:29 ej, ja nie rozumiem ... przecież ta dziewczyna może mieć dzieci !! dlaczego ma się decydowac na adopcję, skoro może mieć własne !!!!!!!!!!! wiecie co? tak sobie teraz pomyślałam, że ten wątek to jakaś prowokacja ...papilio1@ 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:43 Tokio rozumiem ze forum jest dostępne jedynie dla osób, którym sie udało a nie dla tych co mają problemy skoro uważasz że to prowokacja!!! Mam problem bezpłodności i nie bardzo mam jak, gdzie i z kim o tym porozmawiać i usłyszeć, że innym też się udało, więc piszę tu i proszę tego za żadną prowokacje nie uważać!! 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 10:59 Ula ... wiele jest prowokacji na forum, jużkika razy się spotkałam z czymś takim, podnosi się ciśnienie rozmawiających, dziewczyny dwoja się i troją by pomóc biednej dziewczynie, w grę wchodzi empatia, współczucie, a potem się okazuje, ze to jedna wielka lipa, dlatego, po przeczytaniu twojego poprzedniego postu ... przeprosiłam cię za moje podejrzeniapapilio1@ 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 11:18 Dziekuję, pisałyśmy w tym samym miej więcej czasie i nie zdążyłam doczytać. Zapewniam że prowokacji tu nie ma. A ciutk zrozumienia, oparcia i pocieszenia jest jak najbardziej wskazana... Kobieta, która bardzo pragnie dziecka a nie może go urodzić popada w stany, które nie są dla nikogo dobre, wiec muszę się pozbierać, wziąć w garść...słowa, że komuś się powiodło in vitro naprawdę podnoszą na duchu... 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 11:25 ja nie przechodziłam in-vitro, ale byłam w INVICCIE, która już po 3 miesiącach leczenia nam pomogła. Mamy ukochaną córeczkę i w wierzę, że prace nad rodzeństwem dla niej obejdą się bez współpracy z Invictą i wspaniałym lekarzem dr Śliwińskim. Dla pocieszenia Ciebie, moje 2 koleżanki podchodziły do in-vitro, jedna za pierwszym razem dostała od razu bliźniaki - urodziła w styczniu tego roku, druga również za pierwszym razem, ma 3 letniego nie trać nadziei, będzie dobrze i pamiętaj wiara czyni cuda!!! 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 11:36 Ulu - moja wypowiedź, była wyrażeniem moich pragnień, mojego stanowiska i tego, co my planujemy. Forum jest od wypowiadania swojego zdania, co nie znaczy, że miałam zamiar coś Tobie narzucić! Ewentualnie zachęcić ;-P A do Forumki, która miała potrzebę ataku - noszę ciążę zagrożoną, zadowolona? Mimo szczęścia z powodu ciąży i tak naprawdę, uważam adopcję za świetną sprawę! Polecam też odszukać w necie reportaż "Karzełkowo" - o wspaniałej rodzinie,która zdecydowała się na adopcję. 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 11:54 Nie, nie zadowolona. Tylko takie doradzanie od razu adopcji jest wg mnie nie na miejscu. Nawet nie wiesz co czują takie osoby, które walczą o dziecko wiele lat. Do wiesi - co za różnica - chyba mówi się "mam dziecko" a nie "jestem rodzicem". Ale Ty jesteś pewnie z tych, co uważają in vitro za grzech i nic nie można im przetłumaczyć. Ech... 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 12:26 Slonko - spokojnie... co się denerwujesz? ;-) Nie wiem, czy atakowanie coś da Rozumiesz to, że to jest forum i każdy mówi coś od siebie? I nie znaczy to, że Ula,która założyła wątek musi mnie słuchać. A odpowiadając na wątpliwość, abym swoim rozumkiem mogła chociaż minimum cierpienia związanego z niepłodnością ogarnąć - Wyżej napisałam, mam sporo przypadków dookoła, kiedy rodzina adoptowała dziecko - z jedną psiapsiółką prawie przechodziłyśmy to razem. Wiadomo, że nie ja czułam to co ona, ale dużo mi dawało bycie z nią - najpierw w cierpieniu bezpłodności, w 10 letnim zmaganiu się z nadzieją, łzami, leczeniem- a potem w radości przyjmowania (adoptowanego) maleństwa! Naprawdę doświadczenie ciekawe. I jej słowa po pierwszej Wigili "nie wyobrażam sobie, jak akurat tego konkretnego dziecka mogło wcześniej z nami nie być" A niestety problem z zajściem w ciążę dotyka nas coraz bardziej! Więc masa młodych kumpelek ma problemy zdrowotne i wiadomo, przeżywa się to z nimi. Przynajmniej mnie to bardzo dotyka i podziwiam kawał świetnej roboty, jaką podejmują dziewczyny, od walki o zdrowie, po walkę o nadzieję... Chyba tyle, nie ma co dalej siać fermentu. Pozdrawiam 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 12:44 Denerwuje mnie tylko takie gadanie osób, które nie mają problemów - nie możecie mieć dzieci (być rodzicami - to dla wiesi) to adoptujcie dziecko. To nie takie proste. Do takiej decyzji trzeba dużo czasu i przemyśleń. Nie wszystkich na nią stać. Również pozdrawiam. 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 12:46 chciałam tylko zauważyć, ze Wiesia zadała tylko pytanie czy nie wchodzi w grę adopcja...o co takie wielkie halo nagle się zrobiło?? czy ona im kazała adoptowac?? 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 12:49 O tym właśnie pisałam - nie zrozumieją tego osoby, którym udało się za pierwszym podejściem :-( 0 0 konto usunięte (14 lat temu) 6 marca 2008 o 13:11 A potem Wiesia przywaliła słynnym tekstem o "maniu" dziecka :) Też mnie takie gadanie drażni. Właśnie w związku z tym, że chcę być rodzicem swojego dziecka a nie mieć jakiekolwiek dziecko, raczej nigdy na adopcję się nie zdecyduję. Ale niektórym trudno to zrozumieć... Możesz mieć dziecko alkoholiczki, gwałciciela, narkomanki, wykolejonej rodziny? Ale sztuki się zgadzają? To czego narzekasz, babo? 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 13:26 Dzięki Agatha, chociaż Ty rozumiesz o co mi chodzi. 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 14:34 Slonko12 ja ciebie rozumiem bardzo dobrze, jak juz pisałam wyżej nie jestem gotowa na adopcje i jest to bardzo trudny temat, praktycznie nie rozważam go wogóle, cały czas jeszcze mam nadzieje, że jakims cudem nam sie uda...poza tym musimy do tego oboje być gotowi... Mówienie o adopcji na wstępie, to tak jak np radzenie nam przez inne osoby, że "macie jeszcze przeciez czas na dziecko" "oj a z czym wy sie spieszycie" z tym ze niestety jak ktos ma problem z plodnościa to tym bardziej chciałby tego dziecka i nie jest w stanie odłozyc tego na później...bo później może byc tym bardziej za późno... 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 15:53 3mam kciuki, próbujcie i wierzcie że wszytsko bedzie dobrze:) Powodzenia:) ; 0 0 ~anulka28 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 19:26 Ula11....jesteśmy w takiej sytuacji jak Wy;-( My również z mężem chodzimy do gdańskiej Invicty i niestety mamy problem z nasieniem męża, ma tragicznie mało plemników i prawdopodobnie jedyna szansą dla nas będzie in vitro.... Ale walczymy nadal............ Jesteśmy po 2 badaniach nasienia, drugie ciut lepsze ale wciąż bardzo fatalnie, za miesiąc kolejne do powtórzenia........ W dodatku i ja mam problemy z owulacją;-( Jak chcesz to napisz na emaila;-) 0 0 ~anulka28 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 19:30 i bardzo dobrze, że powstają takie wątki...... Nas - starających sie z problemami i marzących o dziecku- jest naprawdę mnóstwo i mam nadzieje, że kiedyś zasilimy szeregi mamusiowe;-)))))))))) Ula11...polecam fajną stronkę można sie tam dowiedzieć;-) A jak chcesz pogadać...to wysłałam Ci emailika;-) trzymaj się;-) 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 20:52 ula, moja kuzynka jeździła do jakiejś kliniki do Białegostoku na wszystkie badania przed in vitro. I teraz w styczniu za pierwszym razem zapłodnienie się udało. Mam nadzieję, że Wam też się uda :-) Jak rok temu trafiłam do ginka i powiedziałam, że juz bardzo bysmy chcieli miec dziecko powiedział, że leczenie może potrwać nawet do 5 lat. Po zrobieniu podstawowych badań i braniu przez pół roku tabletek w grudniu udało się :-) ale przyznam, ze mysli były różne. Cały czas prowadziłam kalendarzyk itp. a w grudniu byłam juz wkurzona i nic nie wpisywałam i nagle patrze w Sylwestra a tu dwie kreseczki ... nie wierzyłam. Życze Ci z całego serca tych dwóch kreseczek. trzymam za was kciuki, napewno bedziecie cudownymi rodzicami :-) 0 0 ~ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 22:12 Anulka spróbuj na tego maila ula1104@ bo nic nie dostałam 0 0 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 20:50 Slonko12 napisał(a): > Nie, nie zadowolona. Tylko takie doradzanie od razu adopcji > jest wg mnie nie na miejscu. Nawet nie wiesz co czują takie > osoby, które walczą o dziecko wiele lat. Ale skąd możesz wiedzieć co będzie za kilka lat? Czy jedna ciąża to szczyt marzeń np. Tysioli? Może w kolejną nie będzie mogła zajść... i też będzie "walczyć"? Nie wiem, świat się nie kończy na jednym dziecku (czy dziesięciorgu... przynajmniej mój). I z podobnych powodów nie kończy się na dziecku z tych samych genów co my. Adopcja to odpowiedź na potrzeby wielu ludzi... Propozycja godna polecenia. > Do wiesi - co za różnica - chyba mówi się "mam dziecko" a nie > "jestem rodzicem". A mów sobie jak chcesz... różnica jest zasadnicza. Dziecko adoptowane, czy potomek, to zawsze odrębny byt. Tak samo jak mąż czy żona nie są własnością. Warto o tym pamiętać, mimo że język polski jest ubogi w sformuowania opisujące relację z członkami rodziny, a pozbawione zabarwienia "własnościowego". Widać w kulturze polskiej, formy własnościowe w rodzinie są bardziej ugruntowane ;-) Mnie to daje do myślenia... zresztą szczególnie w nawiązaniu do wyścigu o dziecko za wszelką cenę. > Ale Ty jesteś pewnie z tych, co uważają in > vitro za grzech i nic nie można im przetłumaczyć. Ech... Przetłumaczyć to możesz dziecku ;-) Ale wątpię, że z takim bojowo-zaczepnym nastawieniem osiągniesz sukces. A może raczej spójrz z innej strony? To Ty wrzucasz w "wirtualne usta" wypowiadających się tutaj, zdania które nigdy nie padły... 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 21:40 wiesia napisał(a): > Slonko12 napisał(a): > > > Nie, nie zadowolona. Tylko takie doradzanie od razu adopcji > > jest wg mnie nie na miejscu. Nawet nie wiesz co czują takie > > osoby, które walczą o dziecko wiele lat. > Ale skąd możesz wiedzieć co będzie za kilka lat? Czy jedna > ciąża to szczyt marzeń np. Tysioli? Może w kolejną nie będzie > mogła zajść... i też będzie "walczyć"? I co? Wtedy też doradzisz jej od razu adopcję jako lek na wszystkie problemy? Dla niektórych nawet ta jedna ciąża to szczyt marzeń. Ale co Ty o tym wiesz skoro masz w planach dziesięcioro dzieci... > > Do wiesi - co za różnica - chyba mówi się "mam dziecko" a nie > > "jestem rodzicem". > A mów sobie jak chcesz... różnica jest zasadnicza. Dziecko > adoptowane, czy potomek, to zawsze odrębny byt. Tak samo jak > mąż czy żona nie są własnością. Warto o tym pamiętać, mimo że > język polski jest ubogi w sformuowania opisujące relację z > członkami rodziny, a pozbawione zabarwienia "własnościowego". > Widać w kulturze polskiej, formy własnościowe w rodzinie są > bardziej ugruntowane ;-) > Mnie to daje do myślenia... zresztą szczególnie w nawiązaniu do > wyścigu o dziecko za wszelką cenę. Nie rozumiem o co Ci chodzi z tą własnością. To źle, że mówi się "mam dziecko"???? Jak Ty będziesz mówić/mówisz o swoim dziecku? > > Ale Ty jesteś pewnie z tych, co uważają in > > vitro za grzech i nic nie można im przetłumaczyć. Ech... > Przetłumaczyć to możesz dziecku ;-) Ale wątpię, że z takim > bojowo-zaczepnym nastawieniem osiągniesz sukces. > A może raczej spójrz z innej strony? To Ty wrzucasz w > "wirtualne usta" wypowiadających się tutaj, zdania które nigdy > nie padły... Nikomu nic nie wrzucam - napisałam "pewnie" a nie "na pewno". Czytaj ze zrozumieniem. 0 0 ~anulka28 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 22:17 Ula, wysłałam raz jeszcze..... Mam nadzieję, ze dojdzie;-) Trzymaj się cieplutko!! 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 22:21 Slonko nie unoś się tak i nie denerwuj :), każdy ma przecież prawo do własnego zdania w tym temacie i ja się na nikogo z tego powodu nie obrażam, wręcz przeciwnie, ciesze się, że ktoś chce ze mną o tym porozmawiać...niekoniecznie musze się z tym rozmówcą zgadzać przeciez a każda forma pomocy, czyli rady i propozycje co do sytuacji mile widziane... Wiesiu cenię cię za twoje wypowiedzi (ja się tu nie udzielam ale czytam) i przyjmuje każde słowo, tak więc z góry dziekuję... 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 22:30 Ula - życzę Ci siły i powodzenia w staraniach o dziecko. Wiem przez co przechodzisz, bo ja też niedawno to przerabiałam i naprawdę miałam już dość tych wspaniałych rad. Trzymam kciuki za powodzenie :-) 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 6 marca 2008 o 22:32 Slonko bardzo sie ciesze ze tobie sie udalo, to bardzo optymistyczne co piszesz, dzieki tobie widze gdzies tam swiatełko w tunelu. Mam nadzieje ze jednak dane nam bedzie utulic kiedys w ramionach wlasne dziecko :) 0 0 (14 lat temu) 7 marca 2008 o 08:19 ja też wiem jak to jest gdy się chce, ale nie może, tzn. my niby obydwoje jesteśmy zdrowi, teraz w marcu tylko czeka mnie sprawdzenie drożności jajowodów, ale wciąż nie jestem w ciąży; czasem sobie myśle i pewnie grzesze, że wolałabym być chora i wiedzieć dlczego nie jestem w ciąży, żeby się konkretnie leczyć, ale coś robić a tak nic; pytałam was tu kiedyś o in vitro, tak to ostateczność ale co czekać na naturę czy coś robić zwłaszcza gdy latka lecą; rozmawiałam z mężem ostatnio o adopcji, czy byłby gotowy na to, ale on narazie chyba nie chciałby, ja bym potrafiła pokochać biologicznie nie swoje dziecko, przecież tak wiele potrzebuje domu i kochających rodziców, facetom to trudniej przychodzi, ja osobiście np. na 100% nie chciałabym takiej opcji, że biorę nasienie od kogoś albo na odwrót; sama nie wiem co mamy teraz robić; na tej wizycie w marcu porozmawiamy o czymś konkretnym z naszym lekarzem; dziewczyny nie ma co się tutaj wyżywać czy niepotrzebnie przygadywać, to bardzo trudny temat i każda z nas ma do tego inne podejście; życzę wam wszystkim i sobie wytrwałości w tych trudnych chwilach, rozumiem smutek jak się bardzo chce, a to się nie udaje... a pragnienie bycia rodzicem jest ogromne; przecię musi nam się to w końcu udać i koniec :) trzymajcie się Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice. Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych 0 0 ~paula00 (14 lat temu) 10 marca 2008 o 16:06 witam, cieszę się że powstał taki wątek na rodzince - ja sama jetem po II in vitro w Białymstoku - niestety nieudanych, teraz planujemy III już w invikcie, na miejscu. W Białymstoku jest taniej ale jak doliczyc dojazdy noclegi itp to na tew dwie próby wydaliśmy ok 16 tys. a w Invikcie wyjdzie ok 10-12 za jedna, ale moim zdaniem bede spokojniesza ze tym razem jestem u sibie w domciu. Zobaczymy w lipcu jaki bedzie wynik, bedziemy próbowac az sie uda :-( pozdrawiam. 0 0 (14 lat temu) 10 marca 2008 o 16:20 opowiem Wam pewna historię... mam znajomych, sa troszeczkę starsi ode mnie...dosyc długo się starali o dziecko i nic...a to on miała złe wyniki a to ona ...stwierdzili że nie ma co czasu tracić i zdecydowali się na in vitro...jeździli do Białegostoku, nie wiem za którym razem się udało ale znajoma urodziła zdrową córeczkę-pełnia szczęścia normalnie i to byłby koniec historii gdyby nie to... że nie dalej jak półtora roku później okazało się że będzie drugie dzieciatko tym razem bez niczyjej pomocy :) 0 0 konto usunięte (14 lat temu) 10 marca 2008 o 16:27 Kiedyś pomiędzy Invictą a Białymstokiem była przepaść... Białystok miał świetne statystyki, a Invicta swoje usilnie próbowała ukrywać :) To był najważniejszy argument za tym, żeby jeździć do Białegostoku. Teraz już Invicta ma bardzo dobre wyniki oraz doświadczonych specjalistów. I nie trzeba nocować w akademiku... Te ceny są jednak coraz bardziej dobijające... Powodzenia! Przed zabiegiem napisz na forum. Jesteśmy sprawdzonymi specjalistkami w trzymaniu kciuków :) 0 0 ~Iga31 (14 lat temu) 10 marca 2008 o 17:00 Mnie tez nie moze zabraknac na tym watku i bardzo sie ciesze, ze taki powstal... Ja tez jestem w trakcie leczenia w INVIKCIE i rowniez bardzo sobie chwale dr Sliwinskiego, profesjonalizm i podejscie do problemu. Niektorym to moze przeszkadza, ale w tej konkretnej sytuacji bardzo sie ciesze, ze jestem "przypadkiem do wyleczenia", staram sie traktowac kolejne, nie ma co ukrywac, nieprzyjemne badania jako zadania do wykonania. Po prostu niektore dziewczyny musza sie bardziej pomeczyc, zeby miec swoje upragnione malenstwo. Wierze, ze sie uda! Co miesiac przezywam rozczarowanie, ale szybko sie zbieram i daje sobie kopa! :))) Badzcie silne i cierpliwe, jak widac po wypowiedziach moich poprzedniczek, oplaca sie:) Powodzenia! Jezeli chodzi o drazliwy temat adopcji... Oczywiscie jest to sposob na zaspokojenie pragnienia macierzynstwa... Czy bym sie na nia zdecydowala? Nie mam pojecia... Kazda z nas jest troszke egoistka i mimo, ze dzieci nie sa niczyja wlasnoscia, to chcemy je za takie uwazac... Chcemy miec przede wszystkim SWOJE dzieci, wlasne geny i to dotyczy w wiekszosci mezczyzn, ktorym ciezko sie przekonac do adopcji. 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 10 marca 2008 o 18:19 Nas cała procedura i leki kosztowały ok. 10 tys. ale wszystko zależy od ilości leków do stymulacji, czy wybierze się np. AH, PGD... W Invikcie chodziłam do dra Czecha, którego mogę z czystym sercem polecić - miły, kompetentny, jednym słowem fachowiec. Podczas przygotowań do in vitro miałam wizyty u doc. Łukaszuka a pobranie i transfer robił dr Śliwiński - obaj też świetni. Życzę powodzenia wszystkim starającym. 0 0 ~paula00 (14 lat temu) 11 marca 2008 o 07:44 My też chodzimy do dr Sliwinskiego, ja wyniki mam ok, tylko troszke slabiej reaguje na leki, po 24 amp merionalu mialam 9 komórek z czego bylo 6 zarodków. Natomiast problem jest po stronie męża, za tydz bede miala histeroskopie, bo zarodki byly ladne no i trzeba teraz znalezc inna przyczyne tych 2 nieudanych podejsc, immunologia u mnie jest ok, jak histeroskopia nic nie wykaze to juz sama nie wiem :-(. A co to jest AH i PGD? w BS tego nie bylo? W maju na nasza I rocznice slubu fundujemy sobie wyjazd na Krete no a w czerwcu już zaczynamy przygotowania do III próby, już tu na miejscu w Invikcie, zobaczymy jak bedzie, sam embriolog z BS powiedzial ze moze naszym maluszkom lepiej bedzie na innym "podłożu", słyszałam własnie ze invikta ma b. dobre warunki do rozwoju zarodków. 0 0 (14 lat temu) 13 marca 2008 o 19:03 znalazłam taki o to wątek na innym forum - poczytaj, może doda trochę otuchy :) i życze powodzenia... 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 13 marca 2008 o 19:17 Paula - AH to nacięcie otoczki zarodka, żeby mógł się łatwiej zaimplantować. Natomiast PGD to diagnostyka genetyczna zarodków. Wykrywa choroby genetyczne i jest zalecane osobom, które wcześniej doświadczyły np. poronień. Obydwie procedury są dodatkowo płatne. My zdecydowaliśmy się na AH. Dla PGD nie było podstaw, więc nie robiliśmy (bardzo drogie to badanie). Życzę powodzenia w Invikcie. PS. Wczoraj znowu widzieliśmy nasze dwa maluszki na ekranie monitora - każdemu życzę takich widoków. 0 0 ~paula00 (14 lat temu) 14 marca 2008 o 08:19 Marchew-dzieki za linka, poczytam sobie w domku :-)) Slonko 12- gratuluje widoczków. Mo mąz wpadł wczoraj do domku i krzyczy: "Widziałem bociany - w dodatku dwa - wiesz co to znaczy?" Dokładnie chodzi mu o bliźniaki, mówi ze tez ma przeczucie ze jak sie w koncu uda to od razu bedzie dwójka :-) Ty też podchodziłas w Invikcie? Jakie leki brałas? Na jakim protokole? 0 0 (14 lat temu) 14 marca 2008 o 09:20 no teraz ja sie wypowiem Ja starałam sie z mężem o dziecko 6 lat i niestety ale po badaniach okazało sie że mam bardzo wysoka prolaktynę , której ni w ząb nie dało sie obniżyć na dłużej, potem okazało sie że na lewym jajniku zagnieździł mi sie niechciany obywatel w postaci endometriozy, która usunęłam w końcu. Do tego wszystkiego mąż chodził na badania do In vikty nasienia i były bardzo, bardzo że leczenie męża nie ma sensu bo w dzieciństwie przyjmował sterydy . Przestaliśmy sie starać tak na poważnie bo powiedzieli że tylko zapłodnienie pozaustrojowe da jakieś do dla nas duża kasa więc odłożyliśmy to w czasie. W lutym zeszłego roku usunęli mi endometriozę a w październiku miałam kontrolne USG i co -jestem w co prawda ale jestem . nie poddawajcie się, skoro nam sie udało z takimi wynikami , które nie wróżyły nam naturalnego poczęcia to i wam sie uda. 0 0 ~Ula11 (14 lat temu) 14 marca 2008 o 10:39 pmagdalena, cieszy mnie twój "przypadek" i bardzo podnosi na duchu, wiem, że jest wiele takich "cudów" które nie miały prawa zostać poczete wg lekarzy przy danych wynikach...wiadomo jednak że jezeli chodzi o własna osobę to chiałoby sie bardzo a jednak ma się chwile zwątpienia...My bedziemy najprawdopodobniej podchodzić do ICSI w sierpniu, bo do tego czasu jeszcze nam lekarz dał czas na naturalsika. 0 0 ~Slonko12 (14 lat temu) 14 marca 2008 o 10:45 Paula - Tak, podchodziliśmy do in vitro w Invikcie na długim protokole, tzn. najpierw antyki, w międzyczasie decapeptyl a potem stymulacja. Najpierw przyjmowałam fostimon a potem menopur. W naszym przypadku naturalne poczęcie było niemożliwe. Po 3 nieudanych inseminacjach zdecydowaliśmy sie na ICSI. A bociany to może być dobry znak ;-) 0 0 ~paula00 (14 lat temu) 14 marca 2008 o 13:45 Slonko - mam nadzieje ze bedzie to dobry znak Ula - my tez planujemy jakos na wakacje tylko ze to bedzie juz nasze III ICSI, tzn w czerwcu antyki i pewnie lipiec wypadnie transfer 0 0 (14 lat temu) 18 marca 2008 o 11:15 Dzięń dobry Ja konkretnie do Wiesi,. Jestem słabego zdrowia i bardzo chce mniec "własne" dziecko wyjaśniam dlaczego: Genów nie da sie oszukać np. moja mama mówi, że jest we mnie duzo z jej nieżyjącej mamy, nerwowa jestem straszliwie i mam wygląd duży i ociężały. Mi sie marzy, aby moje dziecko było mądre i miało poczucie humoru mojej mamy albo niech juz bedzie rezolutne jak moja teściowa;). Dzieci daja nam nieśmiertelność. Jeżeli dziecko jest niegrzeczne i sobie z nim nie radzimy to zwalamy to na "złe i nienasze" geny. Oczywiscie wiem, że wyda Ci sie to śmieszne. Muszę też przyznać,że draznia mnie takie "katolickie mamy", które w wieku 35 lat maja po 6 dzieci i proponują innej (często zchorowanej i umęczonej kobiecie ) adopcje, bo tyle biednych dzieci czeka. Same rodza "własne" dzieci i nie palą sie do adopcji. W ramach chrzescijańskiego miłosierdzia wystarczy dobrze zobserwować NPR i zamiast rodzic "własne" 7 dziecko zadoptować jakiegoś biednego malucha z FAS. 0 0 do góry
logo dzielnicy nigdy sie nie poddawaj tekst